Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnistwo MAG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnistwo MAG. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 sierpnia 2011

Obiecanki cacanki czyli stosik nr 5


Obiecanki cacanki – powiedziała Kasia - i kliknęła „zamawiam”. Właśnie w taki sposób – całkiem nieracjonalnie – po raz kolejny pozbawiam się moich i tak mocno ograniczonych środków finansowych.

Przedstawiam Wam od góry :
1.      „Letni domek” M. Willet -  egzemplarz recenzyjny od Wydawnictwa Replika,
2.      „Trojka” S. Chapman - egzemplarz recenzyjny od Wydawnictwa MAG
3.      „Piąta strona świata” K. Kutz – wypożyczona z biblioteki,
4.      „Śpiąca laleczka” J. Deaver – wynik promocji w wydawnictwie Prószyński, poza tym nie czytałam żadnej książki tego autora, a opinie są całkiem dobre, więc postanowiłam zaryzykować,
5.      „Widoki Londynu” V. Woolf - o książce przeczytałam u Skarletki i bardzo chciałam ją mieć chociaż na co dzień uciekam stronię od opowiadań- skusiłam się,
6.      „W ślepej uliczce” H. Norman – również z promocji w Prószyńskim,
7.      „Podróż w świat” V.Woolf – przyznam się (tylko proszę mnie nie linczować;)) nie czytałam żadnej książki Virginii dlatego kupiłam i mam zamiar dobrze się bawić, poza tym bardzo podoba mi się strona graficzna książek V.W. wydanych przez to wydawnictwo,
8.      „Północ i południe” E. Gaskell -  za ten egzemplarz i za recenzję w nim serdecznie dziękuję Pani Kasi Kwiatkowskiej – tłumaczce niniejszej książki i autorce „Zbrodni w błękicie”,
9.      „Zatrute ciasteczko” A. Bradley- długo za mną chodziła, a że trafiła się okazja (6 zł na allegro) grzechem było jej nie kupić,
10.  „Ofiara w środku zimy” M. Kallentoft – po przeczytaniu „Jesiennej sonaty” wiedziałam, że muszę mieć resztę książek z tej serii, więc stało się. Teraz poluję na „Śmierć letnią porą”.

środa, 3 sierpnia 2011

Paweł Matuszek "Kamienna ćma"


„Ile lat spędził w tym miejscu? Nie wiedział. Jak się tu znalazł? Nie potrafił sobie przypomnieć. Kiedyś po prostu obudził się w wieży.”*

Masz takie dni? Masz takie dni gdy zastanawiasz się - Co ja tutaj robię? Kim są ci wszyscy ludzie, którzy mnie otaczają? Wydaje Ci się, że tak naprawdę nic nie wiesz o tym co Cię otacza? Co byś zrobił gdyby to wszystko okazało się prawdą? Przerażające. Prawda? Myślę, że właśnie takie myśli przez cały czas krążyły po głowie Baddeosa - głównego bohatera debiutanckiej książki Pawła Matuszka.
Tak właśnie było. Baddeos po prostu kiedyś się obudził i został strażnikiem. Mieszka w szarej wieży, na szczycie niewielkiego wzgórza, wokół  którego rozpościera się jedynie bezkresna pustynia.  Kompletnie nic nie pamięta ze swojej przeszłości; zupełnie jakby nie istniał przed pojawieniem się w wieży. Jego jedynym towarzyszem jest poruszający się na gąsienicach robot Tyfon,  który od razu zaskarbił sobie moją sympatię. Razem spędzają ciągnące się w nieskończoność dni, zaopatrując przechodzące przez pustynię istoty w wodę i wydając podróżnym glejty zezwalające na przejście prze granicę cesarstwa. Ale pewnego dnia coś się zmienia… W dzień kiedy pojawia się Tahu a w ślad za nim trutle, Baddeos oświadcza, że często widzi Olbrzyma. W ten dzień zmienia się wszystko.
Mimo, że akcja „Kamiennej ćmy” rozgrywa się w wyimaginowanym świecie Usima, w którym ludzi występują w takiej ilości, że powinni być pod ochroną, główny bohater ma na wskroś ludzkie pragnienia. Chce wśród istot różnego rodzaju i niezwykłych zjawisk odnaleźć siebie. Chce dotrzeć do własnego ja i przekonać się kim tak naprawdę jest.
Książka przypadła mi do gustu od razu gdy wzięłam ją do ręki. Ciekawa, kolorowa ilustracja na okładce i format książki początkowo sprawiły, że pomyślałam, że to bardziej książka dla dzieci i młodzieży, ale gdy tylko zajrzałam do środka od razu przepadłam. A to wszystko za sprawą Lopterus Press – idei książki, nad którą, jak mówi sam autor pracował przez kilka lat, która ma za zadanie opowiadać i dopowiadać treść. Przepiękna szata graficzna książki. Czcionka – niemal każdy z głównych bohaterów ma swoją własną. Przez co książkę czyta się bardzo przyjemnie. Poza tym czy czytałeś kiedyś bajkę w bajce? Taką prawdziwą z ilustracjami? W tej książce będziesz miał taką okazję. Wszystko to sprawia, że obcowanie z książką sprawia czytelnikowi niezwykłą frajdę. Lopterus Press to strzał w dziesiątkę! Jedyną trudność początkowo sprawiały mi zasady i  prawa, które żądzą Usimą. Problem miałam także z zapamiętaniem wszystkich stworzonych przez autora ras oraz relacji między nimi. Na szczęście z pomocą przyszła mi mała karteczka i ołówek.
Myślę, że książka przypadnie do gustu wszystkim czytelnikom szukającym nowego podejścia do szeroko pojętej fantastyki. A już na pewno jestem przekonana, że książkę warto wziąć do ręki chociażby przez wzgląd na Lopterus Press .

Za udostępnienie egzemplarza dziękuję Wydawnictwu MAG



 * P. Matuszek, „Kamienna ćma”, wyd. MAG, Warszawa 2011, str. 8.