Jaki wspólny mianownik łączy ze sobą „nieprzeciętnej urody” parasolkę, sterowiec oraz szarą, zamgloną XIX-wieczną Szkocję? Odpowiedź może być tylko jedna. Oczywiście Alexia Maccon, lady Woolsey.
Bezzmienna jest drugą częścią z serii „Protektorat parasola” autorstwa Gail Carriger. I podobnie jak w przypadku ostatnio recenzowanej przeze mnie serii "Zew nocy" druga część okazała się wiele lepsza od pierwszej. Z uwagi na doświadczenia z pierwszą częścią serii, biorąc do ręki książkę nie robiłam sobie właściwie żadnych nadziei. Lektura ta miała stanowić kolejne czytadełko na weekend, które umili mi deszczową iście angielską pogodę. Ku mojemu zaskoczeniu książka okazała się naprawdę wciągająca, pełna specyficznego humoru, który od razu przypadł mi bardzo do gustu, ciekawych zwrotów akcji i mnóstwa interesująco skrojonych postaci.
Los po raz kolejny podaje na tacy Alexii twardy orzech do zgryzienia. W Londynie szaleje dotąd nikomu nieznana epidemia humanizacji. W oczach całego nadprzyrodzonego Londynu czai się strach, ponieważ „plaga” pozbawia wszystkich bez względu na stan i pochodzenie nadprzyrodzonych zdolności; czyniąc ich tym samym śmiertelnymi. Duchy przepadają w nicość, wampiry i wilkołaki są zdezorientowane, sytuacja z dnia na dzień staje się coraz bardziej napięta, a główną podejrzaną z uwagi na swoje „właściwości” jest nie kto inny jak właśnie lady Woolsey. Ale przecież już ją znacie. Alexia Maccon nie należy do kobiet bojących się własnego cienia, pozwalających sprawie toczyć się własnym torem. Nader często dający o sobie znać włoski temperament, a przy tym zamiłowanie do rozwiązywania zagadek skłania Alexię do przeprowadzenia śledztwa na własną rękę. Wspomnieć na marginesie należy także, że nie bez znaczenia dla podjęcia przez nią takiej decyzji pozostaje fakt zaginięcia szanownego małżonka Lorda Conalla Maccona.
Nastawiona na rozwiązanie zagadki, ze świtą towarzyszących jej w podróży osobliwości oraz szpetną parasolką przy boku Alexia zdecydowanym krokiem wchodzi na pokład sterowca lecącego do odległej Szkocji. Czy uda jej się odnaleźć ukochanego? Czy znajdzie odpowiedź na dręczące ją pytania? Czy w ogóle powinna tam jechać? Żeby się dowiedzieć koniecznie musicie przeczytać. Obiecuję, że akcja niejednokrotnie Was zaskoczy, a na sam koniec lektury stanowić będzie swoistą wisienkę na torcie. Ze względu właśnie na ową wisienkę z nie cierpliwością czekam na tom III, który ma się ukazać jeszcze w tym roku. Jako coraz większa fanka Alexii Maccon polecam z całą odpowiedzialnością!
Za zarażenie mnie światem Alexii Maccon i pożyczenie książki dziękuję Viv .
Za zarażenie mnie światem Alexii Maccon i pożyczenie książki dziękuję Viv .
